2025/2026

        • Włochy

        • Włoska przygoda pełna słońca, historii i niezapomnianych wspomnień

          Ahoj, przygodo! Wyruszyliśmy na podbój Włoch i już od pierwszych chwil wiedzieliśmy, że będzie to wyjątkowy wyjazd. Po długiej podróży przywitało nas błękitne morze, przepiękne widoki i oczywiście to, bez czego nie ma prawdziwych Włoch – pyszny makaron, który błyskawicznie postawił nas na nogi.

          Naszą przygodę rozpoczęliśmy od wizyty w Rimini, mieście o ponad 2200-letniej historii. Spacerując jego ulicami, mogliśmy niemal usłyszeć echo dawnych czasów. Nie zabrakło też symbolicznego przekroczenia Rubikonu – a skoro kości zostały rzucone, nie było już odwrotu od kolejnych atrakcji!

          Włochy okazały się dla nas za małe, dlatego odwiedziliśmy również Republikę San Marino. Zachwyciły nas malownicze krajobrazy, niezwykła atmosfera i widoki, które na długo pozostaną w naszej pamięci.

          Jednym z najbardziej emocjonujących punktów programu był rejs po Morzu Adriatyckim. Ledwo zdążyliśmy wejść na pokład, a już przywitała nas grupa delfinów, która najwyraźniej postanowiła zostać naszym oficjalnym komitetem powitalnym. Wieczorem parkiet przejęliśmy my – podczas dyskoteki nie brakowało tańców, śmiechu i nowych znajomości. Poznaliśmy siatkarzy ze szkoły sportowej z Kędzierzyna-Koźla, a wymiana kontaktów sprawiła, że być może nasze ścieżki jeszcze się kiedyś skrzyżują.

          Kolejny dzień spędziliśmy w Bolonii. Tak bardzo zatęskniliśmy za szkołą, że odwiedziliśmy najstarszy uniwersytet w Europie! Oczywiście nie zabrakło spaceru po Piazza Maggiore, podziwiania Fontanny Neptuna oraz słynnych bolońskich wież, które przypominają o bogatej historii miasta.

          Prawdziwy zastrzyk adrenaliny zapewniła nam wizyta w parku rozrywki Mirabilandia. Tutaj słowa rzeczywiście są zbędne – wystarczy powiedzieć, że emocji było tyle, co na kilku wycieczkach jednocześnie.

          Na zakończenie naszej włoskiej przygody odwiedziliśmy Wenecję. Upał dawał się we znaki, ale piękno miasta wynagradzało każdą kroplę potu. Zobaczyliśmy Plac św. Marka, Pałac Dożów i Most Westchnień, zrobiliśmy mnóstwo zdjęć, a obowiązkowe włoskie lody smakowały jeszcze lepiej niż zwykle.

          Arrivederci, Italia! Było głośno, pysznie, gorąco, momentami bardzo tanecznie i przede wszystkim niezapomnianie. Wracamy z głowami pełnymi wspomnień, nowymi przyjaźniami i przekonaniem, że włoskie przygody mają wyjątkowy smak.